Login lub e-mail Hasło   

Portowa agencja towarzyska wita radośnie Wehrmacht

Trzeba wychodzić naprzeciw nowoczesności. W naszym wspólnym europejskim domu, nie ma już miejsca na ciągłe wypominanie jeden-drugiemu, jakichś krzywd. Portowa agencja to...
Wyświetlenia: 304 Zamieszczono 13 dni temu

 

Trzeba wychodzić naprzeciw nowoczesności. W naszym wspólnym europejskim domu, nie ma już miejsca na ciągłe wypominanie jeden-drugiemu, jakichś krzywd.

Portowa agencja towarzyska wita radośnie Wehrmacht

Zbliża się rocznica wybuchu II Wojny Światowej i przynajmniej tym razem nie będzie to rocznica obchodzona w sposób sztampowy.

Bo też – przyznacie Szanowni Czytelnicy – to ciągłe wspominanie ofiar, bombardowań, zbrodni może w końcu stać się nudne. W dobie pojednania w ramach Unii Europejskiej, w czasie gdy wręcz wymogiem staje się „tolerancja” dla każdej mniejszości, szacunek dla każdej grupy czy to etnicznej, czy zawodowej czy erotycznej trzeba wreszcie odejść od sztampy tych narodowych zaduszek i zwrócić uwagę na dobre strony ówczesnych wydarzeń. I inaczej świętować rocznicę 1 września – wybuchu tej, tam… wojny.

I oto naprzeciw tym oczekiwaniom wyszła prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, która na pamiątkę wybuchu wojny, postanowiła w tym dniu – 1 września zorganizować „radosne” obchody. Będą tańce, korowód przebierańców, wesoła muzyczka, a ulicami Gdańska przejdą kolorowi przebierańcy – niewykluczone, że pod wielobarwnymi flagami.

Radość będzie międzynarodowa bo polsko-niemiecka.

Ma się rozumieć, że w szeregach polskich ponuraków zapanowało oburzenie.

„Jak to – mówią ci nudni patrioci – rocznica strasznej wojny, bombardowań, mordowania ludzi na masową skalę, a tu będą radosne korowody? Pogięło babę czy co?

Nie, nie! Nie bądźmy tacy jacyś „nienormalni”.

Trzeba wychodzić naprzeciw nowoczesności. W naszym wspólnym europejskim domu, nie ma już miejsca na ciągłe wypominanie jeden-drugiemu, jakichś krzywd.

Była wojna, owszem ale wiecie jak to było? Jeden Polak coś powiedział Niemcowi coś tam się nie zrozumieli i od słowa do słowa zaczęła się bombowa rozmowa.

Ale wina leży przecież i tu, i tu. Nie tylko Niemiec był winien bo jak on miał rozumieć co ten Polak do niego po swojemu gada?

A nawet bardziej wina leży po naszej stronie – odważnie przyznał to wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak, który świetnie opisał jak to było: „Na początku było słowo, złe słowo. Słowo jednego przeciwko drugiemu.

I to złe słowo było Polaka przeciwko innemu narodowi.

Europa została tym złym słowem podzielona.”

Sami widzicie! Skoro wiceprezydent Gdańska odważnie uderzył się w nasze narodowe poczucie winy, musimy z tego wyciągnąć wnioski. Już nie tylko Jedwabne, gdzie Polacy mordowali żydowskich sąsiadów, a Gestapo niestety przyjechało za późno i nie zdążyło obronić żydowskich braci. (Powszechnie przecież wiadomo, że Niemiec i Żyd to dwa bratanki).

Ale także – jak odkrył to wiceprezydent Grzelak także i Gdańsk, i Stutthof i Auschwitz to nasza, polska robota.

No bo skąd by Niemcy na taki pomysł wpadli?

Wróćmy jednak jeszcze do tego radosnego korowodu jaki pani Dulkiewicz – prezydent Gdańska zorganizuje w dniu 1 września na pamiątkę wybuchu wojny.

Ktoś powie – nieważne Polacy, Niemcy, złe słowo czy co tam, ale jednak te 60 mln ludzi w wyniku wojny rozpętanej 1 września – zginęło. Czy to aby wypada tak fikać koziołki i tańcować w „radosnym korowodzie” ulicami Gdańska, którymi we wrześniu 1939 maszerowały kolumny Wehrmachtu? Czy to nie jest jakiś nietakt, jakaś pogarda dla tych co cierpieli, ginęli od bomb, ginęli za drutami obozu w Stutthofie?

I tu też trzeba wytłumaczyć panią prezydent Dulkiewicz.

Bo kto ginął, ten ginął, kto płakał ten płakał, a były przecież grupy społeczne (i zawodowe) nawet w polskim społeczeństwie, które czy to w Gdańsku, czy w Gdyni radośnie witały wkraczających żołnierzy Wehrmachtu. Jakie?

Ano choćby panienki z portowych agencji towarzyskich, które z całą pewnością cieszyły się, że oto w szeregach niemieckiej armii, wkraczają nie jacyś tam okupanci, a po prostu nowi, spragnieni miłości klienci w gustownie skrojonych zielonych mundurach. Portowe dziewczyny na pewno się cieszyły i to – jak przypuszczam – na ich cześć ta wesoła parada organizowana przez Aleksandrę Dulkiewicz.

Ciągłość tradycji musi być zachowana.

Janusz Sanocki – Poseł Niezrzeszony

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1748
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1701
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1119
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1043
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 955
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 966
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1029
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 675
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 876
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 406
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 568
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 567
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 591
 
Autor
Dodał do zasobów: milord36
Artykuł

Powiązane tematy





Lipski jak zobaczysz Niemca to ogol się na łyso, pluj, kopaj, machaj maczetą i wrzeszcz "buk, chonor, łoczyzna" i bedziesz budować europe kszecianskich wartości. Nie zapomnij sie nabzdryngolic jak bąk tanim piwem. A potem pohajluj sobie gdzieś z kolegami.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska