Login lub e-mail Hasło   

Jędrne piersi...

... Kobiety marzeń
Wyświetlenia: 487 Zamieszczono 25 dni temu

 

 

Smutek naszego życia polega na tym, że nazywamy miłością to, co właściwie należy do intelektu. Przepełniamy serce tym, co pochodzi z dziedziny myśli więc serca nasze są wciąż puste i głodne.To intelekt rodzi zaborczość i zazdrość, to on chwyta, trzyma, zagarnia, i on też niszczy i pustoszy. Życiem naszym rządzą intelekt i nerwy. Pragniemy wciąż aby nas kochano; a nie znamy miłości która niczego nie żąda; dajemy tylko po to, aby coś w zamian otrzymać, a to jest hojnością typowo intelektualną, nic z sercem nie mającą wspólnego.

Burza nadciągnęła znienacka. Sypnęło gradem. Opodal uderzył w drzewo piorun.
Biegłem wśród kanonady piorunów, smagany gałęziami krzewów i ulewnym deszczem, co kilka kroków waląc się na ziemię. Nagle, w błysku pioruna, zobaczyłem zarys chaty. Dopadłem do drzwi, zapukałem,  ale nikt nie odpowiadał. Nacisnąłem klamkę i wszedłem do środka. Grzmot rozdarł powietrze, błysk pioruna, na chwilkę oświetlił wnętrze. Spostrzegłem: stół, kilka krzeseł i trumnę stojącą na podłodze.

Na stole odnalazłem lichtarz i zapałki. Płomień świecy, ciepło i światło od niego bijące było błogosławieństwem. Pośrodku izby stał żelazny piecyk z fajerkami a obok z wiaderka wystawały drwa. Podłożyłem kilka smolnych szczap pod stos drewienek. Zapłonął ogień...

Rozebrałem się do naga i rozwiesiłem ubranie w pobliżu piecyka. Ze skrzyni stojącej przy ścianie zdjąłem koc. Okryty nim siadłem przy stole.
Błogość... połączona z poczuciem bezpieczeństwa obezwładniła mój umysł. Po chwili, już przez sen, usłyszałem przytłumiony śmiech ...
Śmiech z trumny!? - błysnęło mi w głowie.

Ale sen już wziął mnie mocno w niewolę.

Mój Drogi gościu! Wszedłeś tu nie proszony ale masz wielkie szczęście. Już od dawna nie miałem okazji porozmawiać z człowiekiem - z grzesznikiem jak sądzę. Czytam w twoich myślach. Więc szukasz  kobietę o jasnych włosach i jędrnych piersiach? I myślisz , że to ona zostanie twoją wspaniałą kochanką i będzie wciąż cię przytulała i kochała, ukochała... kochała tak bezinteresownie?  W lesie?! Chyba rozum ci odebrało. Tu jej nie znajdziesz. Musisz zmądrzeć... musisz poznać siebie i opanować swoje namiętności. Pomogę ci w tym:


Otóż, poznanie siebie jest początkiem mądrości; bez niej jakakolwiek wiedza poprowadzi cię do walki, ciemnoty, cierpienia i udręczeń. Właśnie to ma dziś miejsce na całym świecie. Nie znając siebie ludzie próbują zmieniać innych! To nagminne w rodzinach, szkołach, narodach i jest katastrofalne globalnie. Wzrasta cierpienie, bezsensowne spory tworzą chaos w relacjach między ludźmi. Ludzie walczą z sobą o byle co...
Istnieją oczywiście nieliczne wyjątki; ludzi twórczych, szczęśliwych, mających kontakt z czymś, co nie jest dziełem ludzkich rak, i ludzi, którzy nie ograniczają się do spraw intelektu. Otóż, niektórzy już zauważyli, że mamy wrodzoną zdolność do szczęścia. Mamy też nieograniczone możliwości twórcze. Możemy wchodzić w kontakty z czymś i kimś, co istnieje poza czasem i przestrzenią. Radość twórcza nie jest więc darem przeznaczonym dla niewielu. Dlaczego znaczna większość ludzi nie zna tej radości? Czemu niektórzy potrafią, pozostawać w kontakcie z głębią jestestwa i są ludźmi twórczymi, pomimo trudnych warunków i przeciwności? Czemu niektórzy są prężni, giętcy, a inni pozostają uparci i sztywni i życie ich niszczy?
Otóż, bez względu na wiedzę niektórzy potrafią mieć wrota do swojego serca  otwarte ku temu, czego żaden człowiek, ani książka, nie są w stanie dać; a inni zostają przytłoczeni przez technikę i autorytety. Ciągle przeglądają internet, odwiedzają tam poznanych ludzi w nadziei, ze znajda szczęście i radość we wspólnym obcowaniu.  Dlaczego tak się dzieje? Czy to nie intelekt stał się naszym wrogiem?
Jasne jest iż nasz intelekt, nasze ego, chce byśmy byli bezpieczni w jakiejkolwiek działalności. Neguje więc drogi szersze - duchowe, gdyż czuje się być na pewniejszym gruncie - tak zwanej "sprawdzonej wiedzy". Zapomina ,jednak że ta wiedza jest stara i bezużyteczna w świecie , który zmienia się tak szybko.
Niejedno dziecko, zanim nie zostanie zepsute przez wychowanie, jest w kontakcie z nieznanym z czymś co określamy jako duchowość. Ale od pewnego wieku dzieci tracą to światło, to piękno, którego nie znajdują już w żadnej książce ani szkole. Dlaczego dorośli robią to z dziećmi? Czy życie jest dla nich zbyt trudne, i muszą stawić czoło twardym koniecznością istnienia. A może to ich Karma, grzech ich ojca, lub inne podobne nonsensy to uzasadniają?
Więc nie dziecko, nie uczeń stanowi zagadnienie, a nauczyciel i rodzic.
Powołanie nauczyciela to nie tylko posada i rutyna, jest ono wyrazem piękna i radości, które nie dają się mierzyć powodzeniem ni osiągnięciami. Światło Rzeczywistego i szczęście odeń nieodłączne pojawiają się tam, gdzie "poddaje się" intelekt.
Poznanie siebie jest początkiem mądrości; bez niego wiedza prowadzi do walki, ciemnoty, cierpienia i udręczeń.

Przebudziłem się na te słowa. Podszedłem do trumny i delikatnie zapukałem:
Bardzo dziękuję za te rady. Skoro wszystko wiesz najlepiej ... więc powiedz przed pożegnaniem... gdzie odnajdę tę wymarzoną kobietę?
W trumnie coś zastękało, poruszyło się. Miałem wrażenie, że ten ktoś obrócił się plecami do mnie.
Ale z ciebie głupek! - usłyszałem - i po co ja ci to wszystko mówiłem. Jest takie przysłowie o perłach rzuconych... chrum... chrum ..przyjacielu. Żegnam, ale dam ci radę na pożegnanie...

Patrz sercem... jedyną osobą, która cię bezwarunkowo kocha jesteś ty sam...


Nie dosłyszałem co powiedział dalej bo całym domem zatrząsł potężny podmuch nawałnicy. Ostatnia rada? Ostatni akord burzy? Ale na mnie już czas...
Spojrzałem w okno. Promienie słoneczne rozświetliły izbę. Deszcz przestał padać. Ubrałem się i cichutko, by nie obudzić pustelnika, wyszedłem z tego gościnnego Bożego Domu. Cudownie było iść na bosaka po mokrej trawie . Wrócę do domu i nareszcie zjem porządny posiłek, i wyśpię się we własnym łóżku - pomyślałem
Ale jak to w życiu bywa: gdy zaplanujemy cokolwiek bogowie się uśmiechają. Na ścieżce zobaczyłem idącą w moją stronę kobietę. Podeszła do mnie, pocałowała mnie w usta. Miała gorące i jędrne piersi. Powiedziała:


"Mój drogi, długo na siebie kazałeś mi czekać." 

Podobne artykuły


11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 572
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 572
11
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1837
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1043
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 424
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 602
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 823
9
komentarze: 34 | wyświetlenia: 411
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 556
9
komentarze: 124 | wyświetlenia: 438
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 683
9
komentarze: 36 | wyświetlenia: 520
9
komentarze: 10 | wyświetlenia: 722
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 634
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 536
 
Autor
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska