Login lub e-mail Hasło   

Legendarny mit o kunie syberyjskiej

Z przymrużeniem oka, ale na serio
Wyświetlenia: 57 Zamieszczono 28 dni temu

Za bazylionem wzgórków, za bazylionem gąszczy i za równie niejednoznacznie brzmiącą ilością akwenów z tlenkiem wodoru żył sobie eony temu wielki ród Kabuntu. Żył w jaskimi, albo i nawet w czterech, ale że nikt nie był w stanie policzyć do pięciu, więc to nie gra tu tak wielkiej roli. Ważne jest, że wielki ród Kabuntu w liczeniu do czterech był ewidentnym mistrzem.

Wodzem tego rodu był Karghagoli Kundu-Findu. W skrócie Mr Bum-Bum. Jego matką była zarazem jego siostra, bo mieli wspólnego ojca.

Któregoś gorącego kamienia zaatakował ich wędrowny lud, który przywędrował z daleka, ale wytrzebiono ich w pień i lud Kabuntu zgarnął wszystko co wartościowe, w tym licząc egzotyczne kobiety. Mr Bum-Bum przykolegował się do najfajniejszej i spłodził z nią syna (w sumie to około dziesięciu, ale tego nikt potrafił wtedy oszacować). Synowi nadano imię Urgh.

Urgh był wyjątkowy. Wyjątkowy ponad wszystko i był "wyśpiewany", czyli nie podążał drogą starych, czyli na nasze "nie poddał się tabu" - jakoś się nie dało nikomu go zaskoczyć. Urgh przyprowadzał do jaskini mnóstwo przedziwnych zwierząt i miał w głowie "kolory".

Pewnego dnia przegiął i przyprowadził wilki. Ojciec miał do wyboru - albo syna zabić, albo pójść jego tropem z duchami prerii. Zdecydował się na to drugie i wilki uwięził, ale zebrał starszyznę co mają robić. Imprezowali tydzień czasu przy samogonie, ruchanku i opowiastkach, a Urgh wszystkiemu temu się przysłuchiwał. Nie wiadomo dlaczego, a tak naprawdę wiadomo by było, gdyby nie samogon, ale Urgh powiedział, że przyprowadzi jeszcze lisy i spowoduje, że i wilki i lisy najpierw brat z siostrą, a potem lisy w wilkami dadzą młode, które nazwie się "kuną syberyjską". Stąd nazwa "Syberia" zresztą - to oczywiste.

Wszyscy byli fest na bombie, a młody tak opowiadał, że uznano go szamanem, a szamanem może zostać tylko "wyśpiewany", który udowodni swe racje i pozycję społeczną. Dano mu szansę pod rygorem powieszenia za worki moszny.

Zrobił to, co zrobił, a dziwnym zbiegiem okoliczności uzyskał coś podobnego do dzisiejszego psa. Niestety nie do końca się to udało, ale syn Urgha, który był jednocześnie jego bratem (mieli wspólną matkę) i też był "wyśpiewany" zrobił to samo z hieną i wspomnianą hybrydą. Tak uzyskano pierwszą "kunę syberyjską", którą dziś nazywamy "psem". Najlepszym przyjacielem człowieka. Nikt nie zdaje sobie jednak sprawy, że to, iż tak się sprawy mają zawdzięczamy gorzałce i chęci wygrzmocenia wszystkiego co się rusza i ma drugie usta między nogami. Wystarczy tylko przyjąć, że eony temu ludzie mieli inny stosunek do kazirodztwa i gwałtów na ludziach odmiennych od siebie. Jeśli stosujemy pompę genetyczną inbred-outbred-inbred, albo w wersji hadrcore kazirodztwo-hybrydyzacja-kazirodztwo, to wszystko staje się jasne. Oczywiście jasne to my mamy dziś piwo przy grillu i turbince Kowalskiego.

Podobne artykuły


12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 382
10
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1011
10
komentarze: 142 | wyświetlenia: 1215
10
komentarze: 154 | wyświetlenia: 764
9
komentarze: 617 | wyświetlenia: 725
9
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1510
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 980
9
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1573
8
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1606
8
komentarze: 4 | wyświetlenia: 604
7
komentarze: 1 | wyświetlenia: 279
7
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1164
6
komentarze: 1 | wyświetlenia: 214
5
komentarze: 0 | wyświetlenia: 644
5
komentarze: 0 | wyświetlenia: 539
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska