Login lub e-mail Hasło   

Przyjaciel na talerzu czyli zwierzęta są do kochania, nie do jedzenia.

Przecież kochamy zwierzęta, ale to nie przeszkadza nam zabijać je i zjadać. Jak to się dzieje, że jedzenia mięsa nie wiążemy z faktem zabijania, z cierpieniem zwierząt?
Wyświetlenia: 36.299 Zamieszczono 05/05/2009

Zwierzęta są do kochania, nie do jedzenia - mówi Wojciech Eichelberger w rozmowie z Renatą Arendt-Dziurdzikowską

 

- Czy zwierzęta są do jedzenia?

- Zwierzęta są do kochania, nie do jedzenia.

- Przecież kochamy zwierzęta, ale to nie przeszkadza nam zabijać ich i zjadać, Jak to się dzieje, że jedzenia mięsa nie wiążemy z faktem zabijania, z cierpieniem zwierząt?

- Od dziecka jesteśmy w tej sprawie uczeni hipokryzji. Małe dzieci bardzo kochają zwierzęta. Dziecięca miłość do zwierząt jest naturalna i wszechogarniająca. Gdy byłem dzieckiem, wszystko, co żyje pies, kot, koń, ptak, motyl, robak, ryba, meduza, jaszczurka czy wąż - przedstawiało sobą jakieś zachwycające objawienie. Ku utrapieniu mamy hodowałem z bratem w domu, co się dało. Sporo czasu w dzieciństwie spędzałem na wsi. Pamiętam, jak godzinami przesiadywałem w żłobie u pewnego konia. Uwielbiałem patrzeć, jak zanurza w owies swój wielki pysk, wydmuchuje nozdrzami powietrze i powoli, cierpliwie żuje. To był ogromny pociągowy koń, spokojny i silny. Dobrze było być blisko niego. Moje dziecięce serce pełne było zachwytu i przywiązania do wielu różnych zwierząt. To z nimi przeżywałem swoje pierwsze miłości. Myślę, że niemal każdy dorosły, jeśli mu pamięć dopisuje, odnajdzie w sobie podobne wspomnienia. A mimo to, jak większość dzieci jadłem mięso. Z pewnością któregoś dnia na moim talerzu też wylądowało "mięsko" albo "kotlecik". Dziecko nie wie przecież, skąd się wzięło "mięsko". Nie było świadkiem zabijania tego zwierzęcia. Pyta więc rodziców, co to jest. Wtedy wyraźnie zmieszani rodzice mówią mu, że "to taki kawałeczek cielaczka albo kurczaczka, albo świnki. Dziecko jest zaskoczone, zaczyna mieć pierwsze wątpliwości, pyta zatem, co się stało z tym kurczaczkiem. Czy to znaczy, że został zabity? Wtedy słyszy, że został zabity jakiś inny kurczaczek, nie ten, którego zna i lubi. W ten właśnie sposób uczymy się hipokryzji i podwójnej moralności. Rozpoczyna się w nas proces wewnętrznego rozszczepienia na dwie niemajšce ze sobą nic wspólnego części. Jedna przeżywa w związku ze zwierzętami niestety już nieprawdziwe, egzaltowane miłosne wzruszenia, a druga zachwyca się smakiem mięsa i udaje, że nie ma nic wspólnego z zabijaniem. Już jako dzieci całujemy i przytulamy zwierzątka, jednocześnie nieświadomie uczestnicząc w ich zabijaniu. Świat naszych wyższych uczuć oddziela się całkowicie od świata kuchni i stołu. Zwierzęta, które żyją obok nas i mają swoje imiona, nazywamy przyjaciółmi. Cała anonimowa reszta jest do zabicia i zjedzenia. Zaczynamy żyć podwójnym życiem

- Rozmawiałam niedawno z wrażliwym mężczyzną, właścicielem gospodarstwa rolnego. Ma dużo zwierząt, które - jak twierdzi - bardzo kocha. Te, które zabija, sprzedaje, ponieważ nie byłby w stanie ich jeść. Dla swojej rodziny kupuje mięso w sklepie. I jeszcze jeden przykład. Kilka lat temu byłam w delegacji we Włoszech. Organizatorzy pokazywali nam, dziennikarzom ze Wschodu, nowoczesny zakład przetwórstwa mięsnego. Nigdy nie zapomnę przygnębiającego wrażenia, jakie zrobiło na nas to miejsce. Pracownicy przy taśmach z fragmentami zwierzęcych ciał byli bladzi i apatyczni, niechętnie odpowiadali na nasze pytania. Czuliśmy się jak w grobie. Przez wiele godzin po tej wizycie nie mogliśmy dojść do siebie. A jednak wieczorem na bankiecie niemal wszyscy jedliśmy szynkę parmeńską...

- Tak objawia się owo rozszczepienie, o którym mówiłem wcześniej. Gdy w okolicach trzydziestki zacząłem robić wewnętrzne i zewnętrzne porządki w swoim życiu i m.in. zdecydowałem się na wegetarianizm, bardzo pomógł mi tekst, na który natknąłem się w książce Phiiipa Kapleau "Ochraniać wszelkie życie": "Od setek tysięcy lat z mięsa duszonego w garnku sączy się wywar żalu i nienawiści, którym tak trudno jest położyć kres. Jeśli chcesz wiedzieć, skąd biorą się na świecie nieszczęścia wojen, wsłuchaj się w rozpaczliwy krzyk dochodzšcy z rzeźni o północy". Ktoś mógłby zapytać, jaki jest związek między jedzeniem mięsa a wojną. Myślę, że bardzo wyraźny. Po to, by móc brać udział w szaleństwie wojny i zabijać ludzi, najpierw musimy się wewnętrznie rozszczepić. Tak jak dzielimy zwierzęta na te do kochania i te do zabijania, tak samo musimy podzielić ludzi na tych, których kochamy, i na tych znienawidzonych, których można, a nawet trzeba zabić. Wojna jest tragicznym wyrazem ludzkiego rozszczepienia, którego prototypem może być nasze dziecięce doświadczenie z kurczaczkiem do głaskania i kurczaczkiem do jedzenia

- Chcesz powiedzieć, że jedząc zwierzęta, włączamy się w obieg zabijania, przykładamy rękę do wojen?

-Na ogół nieświadomie, ale tak. Świat jest całością, w której każde zdarzenie nieuchronnie pociąga za sobą następne. A my, ludzie pozostajemy w nieustannym stanie wojny ze światem przyrody. W bezlitosny, bezwzględny sposób, na skalę przemysłową eksterminujemy niewyobrażalne ilości zwierząt, fundując im swoiste obozy koncentracyjne i komory śmierci.

- Gdyby ściany rzeźni były ze szkła, nikt nie jadłby mięsa - powtarza Paul McCartney. Relacje tych, którzy widzieli, jak zabijane są zwierzęta, to horror. "Widziałam świnie niezdolne do chodzenia i stania na własnych nogach, zaciągane siłą do rzeźni; okaleczone zwierzęta, które wlokły za sobš własne wnętrzności" - pisze w książce "Milcząca Arka" Juliet Gellatley, angielska działaczka wegetariańska. Zdarza się, że żywe zwierzęta są obdzierane ze skóry...

-Niestety, to straszliwe cierpienie zwierząt staje się integralnym składnikiem kawałka mięsa lądującym na naszym talerzu. Mięso zwierząt rzeźnych zawiera w sobie nie tylko ogromną ilość adrenaliny, ale także innych toksycznych substancji związanych z ogromnym stresem, jaki przeżywają one na etapie hodowli, w transporcie i w ubojni, jak to się teraz elegancko mówi. Zawiera też środki chemiczne, którymi karmione są zwierzęta, takie jak powodujące szybszy przyrost masy anaboliki i antybiotyki stosowane profilaktycznie przeciw epidemiom zwierzęcym

-Jak to na nas wpływa? Stajemy się bardziej agresywni?

-To też, ale przede wszystkim mniej zdrowi. Gdy 30 lat temu przestałem jeść mięso, poczułem wyraźną zmianę. Stałem się bardziej wrażliwy, cierpliwy, rozumiejący. Nie bez powodu wszystkie tradycje religijne ustosunkowują się jakoś do sprawy mięsa i we wszystkich pojawia się wyraźna sugestia, że niejedzenie mięsa może być pomocne w realizowaniu naszych religijnych, duchowych aspiracji. Także chrześcijaństwo postuluje, żeby przynajmniej raz w tygodniu wyrzekać się mięsa. Po co ten post? Bynajmniej nie po to, aby jak wielu sądzi umartwiać się, lecz po to, aby o siebie zadbać i oczyścić nieco ciało i umysł. Buddyzm idzie dalej i postuluje niezabijanie wszędzie tam, gdzie człowiek może się bez zabijania wyżywić. W hatha-jodze nie sposób przejść bardziej wymagających assanów gdy umysł zatruty jest agresją, a ciało zakwaszone mięsem

- Ale mięso daje poczucie bezpieczeństwa, sytości, ponieważ długo leży w żołądku.

-Przede wszystkim daje iluzoryczne poczucie mocy, siły, panowania nad innymi, bycia kimś szczególnym. Na prymitywnym, atawistycznym poziomie karmi ludzką arogancję, iluzję bycia panami tego świata, którym wolno wszystko zabijać i zjadać

- A co z naszym chrześcijańskim przesłaniem: "Czyńcie sobie ziemię poddaną"? Na autorytet Pisma świętego powołuje się wielu z nas, przekonanych, że zwierzęta są jednak do jedzenia.

-To ulubione, ogólnoplanetarne alibi dla ludzkiego rozszczepionego i zaniepokojonego sumienia. Myślę, że są dwa sposoby rozumienia tego, co znaczy czynić sobie coś lub kogoś poddanym. Pierwszy najbardziej powszechny - charakteryzuje się wspomnianą arogancją pana czyniącego z ziemi i ze wszystkiego, co ona rodzi, niewolnika i poprawiającego sobie w ten sposób kiepskie w istocie samopoczucie. Bo im mniej mamy szacunku dla siebie, tym bardziej pragniemy zdominować innych, tym bardziej potrzebujemy ofiar i poddanych. Źródłem arogancji zawsze jest strach, nieczyste sumienie i utrata szacunku do siebie samego. Ale jest też inne rozumienie słów "czynić sobie poddaną", które wiąże się z odpowiedzialnością i miłością. Jako ludzie obdarzeni jesteśmy inteligencją i samoświadomością. Mamy możliwość uświadamiania sobie własnych wyborów, a także trudnych pytań dotyczących sensu istnienia. Dzięki temu w znacznej mierze losy ziemi, losy przyrody zależą od nas. Mamy władzę. Ale z władzą nieodzownie wiąże się odpowiedzialność. Jeżeli nie przestaniemy schlebiać naszym słabościom i przyzwyczajeniom, naszej chciwości i arogancji, zaszkodzimy światu, za który jesteśmy odpowiedzialni. Zaszkodzimy również sobie, bowiem jesteśmy nieodrodnymi dziećmi tej ziemi i bez niej nie przeżyjemy ani chwili. Tymczasem gigantyczna produkcja mięsa wpływa fatalnie na środowisko. Ogromne połacie lasów tropikalnych zamieniamy w pastwiska. Nie mamy już prawie czym oddychać, ale okazuje się, że potrzeba mięsa jest dla nas ważniejsza niż powietrze. Odchody zwierząt hodowlanych zatruwają wody gruntowe i wydzielają ogromne ilości metanu przyczyniają się do powiększania dziury ozonowej, co sprawia, że dobroczynne dotychczas słońce staje się coraz bardziej niebezpieczne. Udowodniono także, że choroby cywilizacyjne zwišzane są m.in. ze zbyt dużą ilością mięsa w naszej diecie. Takie są niektóre tylko konsekwencje czynienia sobie ziemi poddaną w sposób arogancki i nieodpowiedzialny. Punktem wyjścia dla budowania zasadniczo innej relacji pomiędzy ludźmi i ziemią może być uświadomienie sobie tego, że "czynienie sobie kogoś lub czegoś poddanym" w istocie wiąże się z miłością. Może najbardziej z miłościšą rodzica do dziecka, które jest mu "poddane", a więc zależne od niego w ogromnym stopniu, z czym wiąże się ogromna rodzicielska odpowiedzialność za dziecko. Tak czy owak poddać się, oddać, podzielić sobą, zaufać w pełni drugiej osobie możemy tylko wtedy, gdy jesteśmy z nią w prawdziwej relacji miłosnej, opartej na zaufaniu, szacunku, wzajemnej trosce o siebie i odpowiedzialności. W takim związku nie ma miejsca na zabijanie eksploatację, zniewolenie i wymuszanie ofiar. Tak właśnie powinna wyglądać nasza relacja z ziemią, przyrodą. Czas najwyższy więc, abyśmy na nowo odpowiedzieli sobie na pytanie, co to znaczy "czynić sobie ziemię poddaną" i jak to powinniśmy robić. Byłoby to dla nas łatwiejsze, gdyby okazało się, że ktoś kiedyś pomylił się w tłumaczeniu i że tak naprawdę mamy sobie czynić ziemię oddaną, a nie poddaną.

- Gdybyśmy nie zabijali, nie bylibyśmy w stanie przeżyć twierdzą ci, którzy jedzą zwierzęta. W końcu rośliny też czują.

-To kolejne fałszywe alibi tych z nas, którzy są przywiązani do mięsa. Nie wykluczam, że rośliny czują, ale na pewno znacznie mniej niż zwierzęta. Wystarczy spojrzeć zwierzęciu w oczy, posłuchać jego głosu, żeby dojrzeć nasze wyraźne z nimi pokrewieństwo w sposobie doświadczania radości i trudów życia. Dlatego przecież potrafimy nawiązywać ze zwierzętami tak silne więzi emocjonalne. Z roślinami tak nie jest. Pójdźmy do sadu, zerwijmy jabłko i poczujmy, jak przeżywamy ten rodzaj "zabijania". A później własnoręcznie zabijmy kaczkę albo świnię. Wtedy zdamy sobie sprawę, na czym polega różnica. Nawet zabicie zwierzęcia tak niepozornego i odległego od nas gatunkowo jak żaba jest bardzo bolesnym przeżyciem, jeśli uczynimy to z pełną świadomością. Gdy studiowałem, na zajęciach z fizjologii dostaliśmy polecenie, aby każdy zabił sobie żabę, a potem wypreparował jej serce. Okazało się, ku mojemu własnemu zaskoczeniu,że trzymanie w ręku skazanej na śmierć żaby i przecinanie rdzenia kręgowego, a potem wyraziste odczucie jej wyprężającego się w śmiertelnym skurczu ciała było bardzo trudne i bolesne. Na koniec okazało się, że serce tej żaby odłączone od wszystkiego, zanurzone w fizjologicznym płynie biło jeszcze pół godziny. Byłem poruszony czystością, niewinnością tego bijącego nie wiadomo dlaczego serca. Nigdy nie czułem czegoś podobnego, zrywając jabłko ani wyrywajšc rzodkiewkę. Odpowiadamy za to, czego jesteśmy świadomi. Zabijając zwierzęta, jesteśmy świadomi zabijania to fakt, któremu nie sposób zaprzeczyć. Jednak siła naszych przyzwyczajeń jest ogromna, więc usprawiedliwiamy, jak się własną słabość, niekonsekwencję i hipokryzję.

- Twierdzimy wręcz, że bez mięsa nie da się żyć, że to grozi poważnymi zdrowotnymi powikłaniami.

- Znam 30-letnich ludzi, którzy nigdy w życiu nie mieli w ustach mięsa i mają się znakomicie. Ich matki też nie jadły mięsa, będąc w ciąży czy w czasie karmienia. W polskich rodzinach buddyjskich to zwyczajne. To raczej jedzenie zwierząt jest zagrożeniem dla ludzkiego zdrowia. I ta prawda coraz bardziej się przebija do powszechnej świadomości. Nawet w niektórych gabinetach lekarskich w Polsce można zobaczyć plakaty z piramidš zdrowia, która pokazuje, jak minimalnych ilości mięsa potrzebujemy do życia. Mięso stanowi sam czubek tej piramidy, trzy procent całej naszej diety. Piramidę firmuje Światowa Organizacja Zdrowia. Zasadniczym składnikiem zdrowej diety są zboża, rośliny strączkowe, warzywa i owoce. Ale istnieje ogromny nacisk lobby mięsnego w tę dziedzinę przemysłu zaangażowane sš ogromne pieniądze. Lekarze i instytuty naukowe produkują więc od dziesięcioleci dowody i informacje mające uzasadniać konieczność jedzenia mięsa. Wszystko to wygląda na rozpaczliwą próbę podtrzymania koniunktury i uspokajania sumień konsumentów.

- W Polsce 100 tysięcy ludzi deklaruje niejedzenie mięsa. To dużo czy mało? Według mnie mało, zważywszy na to, jak wiele już wiemy o tym, że jedzenie przyjaciół (Bernard Shaw twierdził, że zwierzęta są naszymi przyjaciółmi, a on nie jada przyjaciół) nie wychodzi nam na zdrowie. Dla wielu z nas jednak ciągle niejedzenie zwierząt byłoby wyrzeczeniem ponad możliwości, strasznym bólem, karą.

- Na spotkaniach z czytelnikami moich książek często słyszę, jakim to wielkim jestem ascetą, bo wyrzekam się jedzenia mięsa. Mówię wtedy, że jest to komplement niezasłużony, że wręcz przeciwnie jestem sybarytą. Nie jedząc mięsa, robię sobie dobrze. Nie czuję żadnego braku. Gdy nasz związek z ziemią, ze zwierzętami jest związkiem miłosnym, wtedy nie jest to żadne wyrzeczenie, lecz najbardziej naturalna rzecz pod słońcem W końcu kto przy zdrowych zmysłach chciałby zjeść swoje dziecko, kochanka lub kochankę? Tak mówi większość osób, które zdecydowały się nie jeść mięsa. Poprawia im się jakość życia, czują się zdrowsze, bardziej w zgodzie ze sobą. Mają spokojne sumienie, bo ich stół nie jest już stołem krwawej i niepotrzebnej ofiary. W dodatku otwiera się bezmiar możliwości dogadzania własnemu podniebieniu. Ludzie nawykli do mięsa są przekonani, że przyrządzenie posiłku z czegoś innego niż mięso jest sprawš skomplikowaną. Wszystko wydaje się tylko dodatkiem do mięsa. Gdy odstawimy mięso, okazuje się, że owe dodatki same w sobie są czymś wspaniałym. Nabierają nieoczekiwanych kolorów i smaków.

- Na świecie rocznie zabija się niewyobrażalną liczbę zwierząt - 24 miliardy. Czy możesz podać jeden powód, dla którego jest to uzasadnione?

-W pewnych sytuacjach jedzenie zwierząt jest uzasadnione. Indianie amerykańscy, którzy nie potrafili albo nie mogli wyżywić się inaczej, jedli mięso zwierząt. Podobnie Tybetańczycy, mieszkańcy buddyjskiego kraju położonego tak wysoko, że nic oprócz trawy nie da się wyhodować, żywią się mięsem i przetworami zwierzęcymi. Przed każdym posiłkiem wypowiadają jednak taką mniej więcej intencję "Ten pokarm powstał dzięki pracy niezliczonych istot. Pamiętajmy o ich trudzie. Tak wiele mamy skaleń. Tak wiele popełniamy błędów. Tak słaby jest nasz wysiłek. Czy zasłużyliśmy na ten dar? Obżarstwo pochodzi z chciwości, bšdźmy powściągliwi. Ten dar podtrzymuje nasze życie, bądźmy wdzięczni. Przyjmujemy ten pokarm, aby osiągnąć drogę Buddy". Osiągnąć drogę Buddy, czyli nie zmarnować życia, dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. Ci ludzie, jedząc mięso, mają świadomość tego, jakš ofiarę przyjmują. Wiedzą, że jest to ofiara życia. Ofiara dokonana przez istoty czujące, zdolne do przeżywania cierpienia i przywiązane do życia. To zobowišzuje. W naszej kulturze wygląda to zupełnie inaczej. Widząc kotlet na talerzu, nie przeżywamy poczucia bycia obdarowanymi tak hojnie ani zobowiązania, które z tego wynika. Nie umieramy z głodu i moglibyśmy spokojnie wyżywić się inaczej. Ale jemy ciało zabitego zwierzęcia dla kaprysu i z przyzwyczajenia. Smakuje nam, to jemy. A jak nie, to wyrzucamy do śmieci. Jesteśmy rozpaskudzeni nadmiarem wszystkiego, również żywności. Jemy byle jak, czytając gazetę, oglądając telewizję. Straciliśmy kontakt z rzeczywistością, przestaliśmy rozumieć, czym jest jedzenie, a szczególnie jedzenie mięsa. Zapomnieliśmy, jak wielka ofiara się z tym wiąże.

 

ZWIERCIADŁO 10/2002

Przedruk artykułu za zgodą redakcji Zwierciadła.

Podobne artykuły


20
komentarze: 83 | wyświetlenia: 557
17
komentarze: 109 | wyświetlenia: 1492
15
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1022
14
komentarze: 22 | wyświetlenia: 1148
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 469
14
komentarze: 10 | wyświetlenia: 838
14
komentarze: 4 | wyświetlenia: 923
13
komentarze: 65 | wyświetlenia: 1189
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1287
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1505
13
komentarze: 48 | wyświetlenia: 864
13
komentarze: 132 | wyświetlenia: 909
13
komentarze: 20 | wyświetlenia: 3794
13
komentarze: 11 | wyświetlenia: 472
13
komentarze: 15 | wyświetlenia: 707
 
Autor
Dodał do zasobów: konradkostka
Artykuł
Dodatkowe informacje
Grupy



  jalonek,  05/05/2009

Bardzo się ciesze, ze ktoś w końcu odpowiednimi słowami ujął ten temat

Generalnie ludzie prezentuja dwa odmienne stanowiska wobec zwierzat i ich zjadania.
Jedni twierdzą, ze człowiek jako istota zdecydowanie wyzej rozwinieta od zwierzat, moze nad nimi sprawowac pelna kontrole, w tym hodowac, zabijac i zjadac... Druga strona, ktorej stanowisko podzielam, sugeruje, ze jako istoty o znacznie lepiej rozwinietej swiadomosci i inteligencji, ktore sa swiadome strachu ...  wyświetl więcej

  mysza,  06/07/2009

"No ale przeciez od dziecka je schabowe... pstryk pilotem i oddaje swoje mysli telewizji jeszcze bardziej splaszczajac swoja swiadomosc... i upodabniajac sie do swini, ktora przed chwila zjadl. "

Geniale stwierdzenie. Wtórny debilizm gatunku ludzkiego postępuje :)

Cieszę sie, że pojawił sie artykuł o takiej tematyce.Myslę jednak, że aby ruszyć sumienia ludu należałoby poumieszczać opisy mordu w rzeźniach, jakie są tam na porządku dziennym wraz z odpowiednio dobranymi równie szokującymi zdjęciami.

  M O,  06/05/2009

Świetny artykuł, daję tyle, co mam :)

Ostatnio robiąc porządki znalazłem gazete z tym artykułem, fajnie, że teraz więcej osób będzie miało okazję go przeczytać. Thx za punkty ;)

  Darwolf  (www),  07/05/2009

Dobry, rzeczowy artykuł.
Jeden mały błąd: metan nie wpływa na "dziurę ozonową" (ozon niszczony jest przez chlorowcopochodne węglowodorów), jeżeli już, to na efekt cieplarniany - znacznie silniej niż CO2.

  thelinked  (www),  07/05/2009

Bzdury! Jakby faceta poglodzic tydzien i zamknac w pomeisczeniu z kurą, to by ją zjadł. Jeśli by tego nie zrobił to coś nie tak z jego umysłem. Pozatym kolejny gość z gigantycznym ego, który uważa się za coś lepszego niż roślina, tylko dlatego że roślina nie może zrobić smutnych oczu kiedy ją konsumuje.

1 pkt dla autora z nadzieją że nie będzie wklejać takich żenujących artykułów

Masz całkowitą rację, w twojej rzeczywistości pewnie są to bzdury. W mojej - nie. Każdy ma swój próg wrażliwości. Tylko jaki ma sens przytaczanie tak głupich sytuacji jak zamykanie się o głodzie na tydzień w pomieszczeniu z kurą, po prostu przyjmij do wiadomości, że są ludzie, którzy zauważyli, że podejmowaniem codziennych wyborów [np odnośnie tego co wkładają do ust] mogą minimalizować swój wkład w cierpienie niczemu niewinnych istot.

  ,  07/05/2009

Bardzo dobry artykuł, choć tytuł taki niejednoznaczny, he he :-D Dzięki za zamieszczenie :-)

Bardzo naiwny artykuł, czy może raczej wywiad z bardzo naiwnym człowiekiem, przekonanym o swojej niesamowitej wartości.
Jasne, ja też kocham zwierzęta, miałem kiedyś rybki i zółwia, ale jednak - cholibka - jeść coś trzeba. Jak niby taki rolnik ma utrzymać siebie, swoją rodzinkę i te kochane zwierzątka ? Może ma hodować same ziemniaki ? Gdyby jednak ktoś chciał odpowiedzieć "tak", to proponu ...  wyświetl więcej

Do Ajmapleja: warzywa i owoce [+świeże z nich soki], kiełki, orzechy, rośliny strączkowe, glony, nasiona roślin oleistych, ziarna zbóż i ich przetwory - ciemne pieczywo, ryż, makarony, kasze + drożdże z wit.B12. Tak wyglądają składniki diety która dla mnie jest idealna, bez ciał zabitych zwierząt ani ich wydzielin ani komórek jajowych. Nie jestem przekonany o swojej niesamowitej wartości, nie mam ...  wyświetl więcej

To super, że taki ekspert jesteś i w ogóle w tym temacie, pewnie kupujesz ekologiczne jajka za 10zł i słuchasz RM ? :)
Nie chce z Tobą polemizować, bo widze że już ci sie agresor włączył, podobnie jak tym wszystkim pseudokatolikom chodzącym co 2 dni do kościoła, a na ulicy fałszywe dziady...

Ale jedna sprawa: czy pomyślałeś o społecznych konsekwencjach niejedzenia mięsa ? Gospodarka

...  wyświetl więcej

Nie jestem ekspertem, nie mam mgr z dietetyki, po prostu zrozumiałem, że jedzenie ma kolosalne znaczenie dla zdrowia, dotarło do mnie jak mało wiem o biochemii swojego organizmu, dlatego postanowiłem to zmienić.
"pewnie kupujesz ekologiczne jajka za 10zł " - chyba nie czytałeś dokładnie poprzedniego postu, bo napisałem wyżej, że nie jem niczego co pochodzi z ciał zwierząt, chyba, że w swoim ...  wyświetl więcej

zrobiłem błąd przy cytowaniu *Tysiąc razy więcej wody potrzeba, ażeby wyprodukować 1 kg mięsa niż 1 kg pszenicy

Wczesniej czy pozniej zabijanie i jedzenie zwierzat musi sie skonczyc. Ja nie jem miesa od ponad 15 lat. Nie ma znaczenia czy jesz czy nie jesz. Nie jedzac miesa mozesz czuc sie nawet lepiej i byc zdrowszy, mniej chorowac i byc bardziej odporny na choroby.

  indigo,  11/05/2009

Drapieżnictwo jak istniało tak będzie istnieć, to zupełnie normalna rzecz, porządek świata. Ciekaw jestem jaki ten człowiek ma interes (pieniądze?!) w przekonywaniu ludzi, że zabijanie i jedzenie zwierząt jest złe. No tak, mamy przecież modę na wegetarianizm i inne tego typu akcje... Pozdrawiam myślących ludzi, jest nas coraz mniej. Pozdrawiam również osoby używające polskich znaków...

  ,  11/05/2009

Uważasz się myślącego człowieka? :D Może więc zacznij myśleć, co piszesz. Drapieżnictwo?? Tak, 'drapieżnictwo', w naturalnej skali występowania dzikusów jest normalną rzeczą, ale czy wśród cywilizowanych ludzi? W takiej masowej, przemysłowej skali? Raczej nie, definitywnie nie. Zresztą, czy ty sam i reszta mięsożerców jesteście drapieżnikami? Macie kły i pazury i latacie po lesie, samodzielnie zab ...  wyświetl więcej

najpierw zróbcie porządek z ludźmi, a później ze zwierzyną.
oczywiście znęcanie się jest złe, ale to po przez mięso nastąpił rozwój człowieka, bo wróćmy do praczasów, człowiek by nie miał czasu na tworzenie bo by musiał ciągle w krzakach siedzieć :)

  CJ Warlock  (www),  11/05/2009

Kolejny oszołom nadający się do piaskownicy i grabek, a nie na eioba.pl. W przeciwieństwie do Ciebie (co wnoszę po szybkości odpowiedzi na komentarz) mam pełne ręce roboty, m. in. jako organizator Ogolnopolskiego Tygodnia Wegetarianizmu. Racz więc swoją ignorancję zachować dla siebie, bo takim zachowaniem w tym stadzie posłuchu nie zdobędziesz (a to widać, że niestety bazujesz dość zauważalnie na ...  wyświetl więcej

Powyższy komentarz skierowany był do użytkownika Bartłomiej Marcinkiewicz na jego komentarz:
" "prawa zwierząt = prawa człowieka," Stawianie "zwierzątek" na równi z ludżmi (...) "

Nie wiem, czemu został źle umiejscowiony w drzewku komentarzy.

Cóż pozostaje ciężko westchnąć i spuścić wstydliwie zasłonę milczenia. Z fanatyzmem dyskusji nie ma. Obojętnie pod jaką postacią się przejawiającym, a z powyzszego "steku" idiotyzmów właśnie obraz fanatyka się wyłania. Reagowanie pieniackim zacietrzewianiem i przywoływanie jakichś zmyślonych "badań" na poparcie swych racji jest typowym działaniem "aktywisty", który nabiwszy sobie głowę farmazonami ...  wyświetl więcej

  jajeczko,  12/05/2009

najbardziej wkurza mnie jak ktoś kogoś od głupów wyzywa, a sam ma brudne ręce, nawet jak ktoś jest wege to i tak kiedyś mięso wcinał, więc nie jest bez winy. Czasami jest bardzo ciężko podjąć jakąkolwiek decyzję nawet tą najprostszą, bo nie wiemy czy nie skrzywdzimy kogoś tą decyzją. W ludzkiej naturze przecie jest wyolbrzymiać by do kogoś dotrzeć :). Więc co jest gorsze jeść mięso czy modyfikowan ...  wyświetl więcej

Wreszcie bardzo mądra i przemyślana opinia. W krajach mniej rozwiniętych przemysłowo - jak Polska właśnie, produkcja żywności (obojetnie roślinnej czy zwierzęcej) przebiega jeszcze względnie naturalnie. Miałem okazję pracować za zachodnią granicą w rolnictwie. Tam sypie się kilkucentymetrową warstwę nawozów sztucznych (pod szparagi i ziemniaki, tak konkretnie, ale podejrzewam, że pod inne uprawy t ...  wyświetl więcej

@jajeczko: "Więc co jest gorsze jeść mięso czy modyfikowaną roślinkę, czym bardzie zaszkodzimy zdrowiu ? "
To już sam sobie musisz odpowiedzieć, co jest zdrowsze: nawożone, modyfikowane rośliny czy zwierzęce zwłoki napompowane hormonami wzrostu, antybiotykami, hodowane na nawożonej, modyfikowanej paszy [nie wspominając już o kanibalizmie i gąbczastym zwyrodnieniu mózgu (BSE) czyli karmieniu ...  wyświetl więcej

@czaran "to prawda was wyzwoli". Przy okazji, kto to powiedział? :)"

-->NT Ewangelia Jana (8,32)

Niestety pomału zaczyna grozić nam dyktatura wszelkiej maści odmieńców, róznych popaprańców, których trzeba przymusowo tolerować, bo taki jest "trynd", np. pedałów. A teraz do głosu dochodzą i zoofile. Kto chce może sobie "kochać" swoje zwierzątka od przodu, od tyłu i jak tylko chce. Ja zamierzam je zjadać (i tylko te mnie interesują, reszta mnie nie obchodzi). A w świniobiciu brałem udział wielokrotnie i bardzo mi się podobało już od pierwszego razu.

  CJ Warlock  (www),  11/05/2009

Niestety pomału zaczyna grozić nam dyktatura wszelkiej maści odmieńców, róznych popaprańców, których trzeba przymusowo tolerować, bo taki jest "trynd", np. paranoidalnych zwłoko-konsumentów, wielbiących dyktaturę korporacji mięsnych i podatnych na nią jak naiwne dziecko na reklamę lizaka. A teraz do głosu dochodzą i zoofoby. Kto chce może sobie "bić" swoje zwierzątka (np.konia ;) ) od przodu, od t ...  wyświetl więcej

"prawa zwierząt = prawa człowieka," Stawianie "zwierzątek" na równi z ludżmi prowadzi do zezwierzęcenia tych drugich, a niestety (albo na szczęście) nie do uczłowieczenia tych pierwszych. Oto mamy przykład wojującego zoofila, który nawet pieniądze przeznaczone na emerytury (ZUS zajmuje się emeryturami, a nie leczeniem chorych) przeznaczyłby na własne poronione cele. Jak widać można nie wiedzeć, gd ...  wyświetl więcej

  CJ Warlock  (www),  11/05/2009

Typowe argumenty wycelowane w próżnię i kolesiostwo zamiast rzeczowej analizy. Podaj konkretne przykłady stowarzyszeń lub pojedynczych obrońców praw zwierząt, w których autentyczna konieczność adopcji zwierzęcia spotkała się ze zignorowaniem.

Następnie wypisz, w jaki sposób pomagasz tym bezdomnym zwierzętom i czy w jakiś sposób edukujesz choćby znajomych, w jaki sposób zapobiegać bezdomnoś

...  wyświetl więcej

  CJ Warlock  (www),  11/05/2009

Do użytkownika Bartłomiej Marcinkiewicz: odpowiedź na Twój komentarz system umiejscowił w drzewku nieco wyżej. Odsyłam tamże.

  ,  11/05/2009

Ludzie jedzący ciała zamordowanych zwierząt są trochę wyżej na drabinie rozwoju od kanibali, ale do pełni człowieczeństwa im niestety brakuje. Wegetarianizm wynika właśnie z człowieczeństwa człowieka, z tego co nazywamy potrzebą serca i empatią, ze świadomego wyboru niekrzywdzenia istot, które choć są obdarzone zwierzęcą inteligencją to jednak są istotami odczuwającymi radość i cierpienie tak samo ...  wyświetl więcej

  acho  (www),  17/05/2009

Zgodzę się, że wegetarianizm ma wiele zalet, ale to co jest tematem artykułu jest po prostu bez sensu. Koleś mówi jak to bestialsko zabijane są zwierzątka, a sam z zimną krwią brutalnie podrzyna łodygę jakiejś roślinie. I nie tłumaczcie się, że wegetarianizm jest zdrowy, lepszy dla środowista bo to nie artykuł o wegetarianiźmie, ale o chyba najbardziej absurdalnym argumencie za.

"Koleś mówi jak to bestialsko zabijane są zwierzątka, a sam z zimną krwią brutalnie podrzyna łodygę jakiejś roślinie. "
Uogólniając człowiek przystosował się do pobierania składników odżywczych albo z produktów roślinnych albo zwierzęcych, więc ma wybór co do źródła białka, tłuszczu, cukrów, witamin itp. Jeżeli przytaczasz taki argument to albo nie widzisz różnicy między podrzynaniem gardła ...  wyświetl więcej

  Suki,  17/05/2009

Jeśli ktoś chce mieć zamknięte uszy i oczy na fakty a także wyzbył się wszelkich człowieczych uczuć i odruchów to każdą argumentaję może sprowadzić do absurdu, jak np acho. Temat jest poważny. W UK to biją na alarm bo za 10-20 lat nie starczy pieniędzy na leczenie wielkiej ilości otyłych wychowanych na hamburgerach i oczywiście chorób pochodnych od jedzenia mięsa i fastfudów. I tam się o tym pisze ...  wyświetl więcej

  acho  (www),  28/07/2009

Ależ ja nigdzie nie napisałem, że nie popieram wegetarianizmu! Dla mnie argument o tym, że jest to niehumanitarne to absurd i nie trzeba go specjalnie do absurdu sprowadzać.A z tymco napisałeś to się całkowicie zgadzam, mogę jeszcze dodać, że jedzenie mięsa jest nieekologiczne. Bo zwierzęta chowane produkują gazy cieplarniane po obu stronach przewodu pokarmowego, a gdyby obsiać dany obszar warzywa ...  wyświetl więcej

  on_x,  29/05/2009

Jem mięso, nie jestem miłośnikiem zwierząt w potocznym mniemaniu. Nie męczę psa czy kota w mieszkaniu 30m/kw. w bloku na 12 piętrze. Nie ograniczam zwierzakom możliwości wybiegania się czy załatwienia swych potrzeb fizjologicznych, bo akurat nie chce mi się wyjść z domu. Nie zmuszam swego pupila do wykonywania głupich sztuczek i nie pasę go tak by nie mógł chodzić. Nie kastruje kota, bo brudzi w m ...  wyświetl więcej

I tu się Eichelberger bardzo myli. Zwierzęta nie są do kochania i jak to się mówi "zagłaskiwania na śmierć" egoiczną miłością swego pana. Nie da się ich zamknąć w klatce i "kochać", bo muszą mieć wolność, aby żyć. Eh, wystarczy popatrzeć na zwierzęta w niewoli... smutne to, apatyczne...

Ale zwierząt nie zjadam, bo to stworzenie co też chce żyć - jak wszystko co oddycha na tej Ziemi. Cóż -

...  wyświetl więcej

  mysza,  06/07/2009

Obieg materii w przyrodzie. Powiem tylko tyle. Mógłbym podważać niektóre fakty z innymi musiałbym się zgodzić, mógłbym bić brawa za trafne stwierdzenia czy obrzucać błotem nieprawidłowe. Cały nasz świat zbudowany jest z jednej materii której nie ubywa i nie przybywa. To co teraz jest roślinką niedługo będzie pieskiem czy kotkiem albo świnką która będzie kiedyś mną który będę kiedyś jakimś grzybem ...  wyświetl więcej

To w jaki sposób zwierzęta mają nie cierpieć, kiedy ci co jedzą ich zwłoki mają zostać "przy swoim"? Jak wygląda oddawanie honoru innym istotom kiedy prawie przy każdym posiłku jako konsumenci jesteśmy ostatnim ogniwem w zwierzęcym holokauście?

  acho  (www),  28/07/2009

Ostatnim ogniwem? To czemu zwłoki się rozkładają?!

Pisząc o zwierzęcym holokauście- miałem na myśli przemysł mięsno-mleczarski, eksploatujący i mordujący miliardy zwierząt rocznie, w celu wyciągania ogromnych pieniędzy od konsumentów, którzy w tym łańcuchu stanowią ostatnie, docelowe ogniwo.

Dno... I 5 metrów mułu nad nim...
Po to ewolucja zabrała nam ślepą kiszkę, żeby mięso jeść. Poza tym, to fajnie ktoś ma, jak przyjacielem nazywa zwierzę... Idź do niego, może przytuli w potrzebie... A roślinki też boli, jak się je je - no i się je zabija! Grzyby też - to jest nieetyczne... A ile bakterii zabija się w bolesny sposób - przecież się je zjada żywcem! Bardziej troszczy się o zwi ...  wyświetl więcej

Chyba nie czytałeś całej dyskusji. Odpowiedzi na twój post już się pojawiły, więc nie widzę sensu pisać innymi słowami to co już zostało napisane wyżej:

Zacytuje Counter`a "Ludzie jedzący ciała zamordowanych zwierząt są trochę wyżej na drabinie rozwoju od kanibali, ale do pełni człowieczeństwa im niestety brakuje. Wegetarianizm wynika właśnie z człowieczeństwa człowieka, z tego co nazywamy

...  wyświetl więcej

  acho  (www),  18/08/2009

Chyba nie widzę różnicy, mógłbyś wyjaśnić? Chodzi ci o to, że zwierzęta czują ból? To można je zabijać bezboleśnie, powiesz zapewne, że jednak zwierzęta są zabijane niehumanitarnie? Przyznam ci rację, więc może wypadałoby to zmienić, a nie od razu całkowicie odciąć się od konsumpcji mięsa? To tak jak bym skręcił kostkę i od razu amputował nogę, zamiast po prostu ją wyleczyć. A co do wegetarianizmu ...  wyświetl więcej

do acho: hodowla bydła choćby dla samego nabiału niestety też wymaga zabijania zwierząt. Cielęta muszą być zabierane matce i zabijane, żeby nie wypijały mleka przeznaczonego dla ludzi. Jeśli chodzi o jajka - zabieranie ich kurom też jest przez wegetarian uważane za wykorzystywanie zwierząt, bo zabieramy im coś z czego mogłyby się wykluć następne ptaki. Jak widzisz, wegetarianie są tak obłudni, że ...  wyświetl więcej

Nie jem mięsa, ale nienawidzę wegetarian, którzy na wiadomość o tym że nie jem mięsa dla zdrowia i ekologii oburzają się i mówią, że najważniejszym powodem do przejścia na wegetarianizm powinna być empatia i troska o los zwierząt. Próbują tylko narzucać innym swoją ideologię, nie patrząc na ważniejsze aspekty. Z taką postawą ci fanatyczni wegetarianie nie zyskają sobie zwolenników, zyskają tylko w ...  wyświetl więcej

  Gamka  (www),  30/12/2009

Gratuluję :) dobry artykuł
pozdrawiam Gamka

  raadaar,  16/03/2010

Czy osoby które szukają przyjaciół wśród ludzi a nie zwierząt mogą zwać się jeszcze normalnymi ?

Nie jem mięsa, ale gdybym umierał z głodu, "opędzlowałbym" sąsiada i to z apetytem. Nie jem mięsa bo mam wybór.

Super artykuł, napisany z serca, a nie z ego, tak jak komentarze niektórych tutaj. Widać, że jedzą za dużo miesa, bo krzyczą na innych ;).



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska