Login lub e-mail Hasło   

Klient twój wróg

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.lekturyreportera.pl/ksiazki/k(...)j-wrog/
Pogruchotane palce, poobcinane dłonie, a nawet pracownicy ugotowani w całości w wielkich kadziach z przerabianą na hamburgery wołowiną – oto obraz typowej fabryki półproduktów...
Wyświetlenia: 3.004 Zamieszczono 16/10/2009

Pogruchotane palce, poobcinane dłonie, a nawet pracownicy ugotowani w całości w wielkich kadziach z przerabianą na hamburgery wołowiną – oto obraz typowej fabryki półproduktów zaopatrującej międzynarodowe sieci fast foodów, ukazany w książce Erica Schlossera, Kraina fast foodów. Z drugiej strony nowoczesne laboratoria badawcze, w których wybitni naukowcy opracowują esencje smakowe wykorzystywane przy produkcji najpopularniejszego pożywienia Amerykanów. Żaden z produktów sprzedawanych w opisywanych sieciach nie smakuje swoim „własnym” smakiem – hamburgery, cheeseburgery, chickenburgery, a nawet frytki nasączane są chemicznymi substancjami smakowymi – nie dosyć, że muszą być dobre, to w każdym punkcie świata i w każdej chwili muszą smakować identycznie! Z jednej strony ogromne pieniądze przeznaczane na biotechnologiczne eksperymenty nad „polepszaczami smaku”, z drugiej maksymalne oszczędności na lekarskich badaniach przeznaczonego do spożycia mięsa – skutkujące masowymi zatruciami bakteriami E. coli czy Salmonelli, często ze skutkiem śmiertelnym.

Dodajmy do tego bezwzględną walkę ze związkami zawodowymi i z państwowymi inspekcjami sanitarnymi, katastrofalne warunki zatrudnienia, wyniszczanie małych i średnich hodowców bydła, drobiu i ziemniaków, drakońskie warunki umów franczyzowych oraz galopującą otyłość źle odżywianej ludności. Oto w miarę pełny obraz tego, co ponadnarodowe korporacje zrobiły z amerykańskim (a w tej chwili już ze światowym) społeczeństwem.

Najdziwniejsze w funkcjonowaniu tych międzynarodowych molochów jest podejście ich właścicieli do praktyki wolnego rynku. Jak powszechnie wiadomo, władze wszelkich korporacji, głośno i bezwzględnie wypowiadają się za funkcjonowaniem wolnego rynku w jego najczystszej postaci. Żadnych dotacji, żadnych przywilejów, żadnych regulacji państwowych, żadnych ograniczeń! Konkurencja, konkurencja i jeszcze raz konkurencja – wygrywa lepszy, szybszy, tańszy i mądrzejszy (sprytniejszy), przegrywa słaby. Owszem – w teorii. W praktyce wygląda to tak, że opisywane koncerny są czołowymi beneficjentami amerykańskiego systemu pomocowego. Korzystają z rządowych (gwarantowanych przez państwo) tanich kredytów inwestycyjnych, otrzymują miliardowe ulgi i zwolnienia podatkowe oraz fundusze przeznaczone na dokształcanie pracowników (których, nota bene nie kształcą w ogóle). Wolny rynek w rozumieniu McDonald’s czy KFC kończy się tam, gdzie zaczynają się ich własne interesy!

Co więcej – niektóre z firm parokrotnie przyłapano (i ukarano) na niedozwolonych praktykach monopolistycznych: zmowach cenowych, prowadzących do wyeliminowania (czyli bankructwa) mniejszych, często rodzinnych, biznesów z rynku. Okazuje się zresztą, że prawdziwym wrogiem wielkiej sieci fast foodu nie jest konkurencyjna (wielka) sieć, tylko klient – o czym dobitnie świadczą przytoczone w książce słowa jednego z jej szefów: „Our competitors are our friends, and our customers are our enemies”. (książkę czytałem w oryginale, cytat za: Eric Schlosser, Fast food nations, London 2002, s. 143).

Biorąc pod uwagę to szczere wyznanie, dość dziwne wydają się wnioski Schlossera, który – w zakończeniu książki – twierdzi, iż właściciele i szefowie opisywanych koncernów tak naprawdę nie są złymi ludźmi, oni są po prostu biznesmenami, sprzedającymi społeczeństwu to, co społeczeństwo kupuje. Konsumenci – zdaniem autora Krainy fast foodów – powinni zbojkotować niezdrowe, tłuste i sztuczne (ale smaczne) hamburgery i głośno, kolektywnie domagać się zdrowego, organicznego pożywienia…

Czy na pewno jest to efektywny sposób walki z ponadnarodowymi firmami obracającymi bilionami dolarów?

Podobne artykuły


24
komentarze: 9 | wyświetlenia: 27878
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 3687
7
komentarze: 0 | wyświetlenia: 4415
26
komentarze: 14 | wyświetlenia: 89075
81
komentarze: 71 | wyświetlenia: 128794
35
komentarze: 21 | wyświetlenia: 9999
28
komentarze: 9 | wyświetlenia: 27180
21
komentarze: 8 | wyświetlenia: 6575
19
komentarze: 27 | wyświetlenia: 6403
16
komentarze: 1 | wyświetlenia: 5984
157
komentarze: 73 | wyświetlenia: 256823
42
komentarze: 6 | wyświetlenia: 16776
31
komentarze: 11 | wyświetlenia: 7927
23
komentarze: 23 | wyświetlenia: 2899
23
komentarze: 4 | wyświetlenia: 3809
 
Autor
Artykuł



To ciekawe, że taki artykuł się nie przebił. Ja już zbojkotowałam fast food kilka lat temu. Od tamtej pory nie zjadłam ani kęsa w Mc Donalds's czy KFC. Chociaż przyznaję że smak frytek z Mc Donaldsa nadal za mną chodzi i pikantne skrzydełka z KFC. Ale rosół mamy i bigos lubię tak samo mocno, więc nie cierpię szczególnie.

Bardzo ciekawa tematyka, osobiście nie jestem zwolenniczką fast foodów. Poznałam jak to dwoje braci zakładali ten interes ... tak mnie ta historia skutecznie odrzuciła od całej idei "masowego tuczu".
Wielkie dzięki za tak dokładny obraz tak zwanego szybkiego jedzenia. A kodeks zdrowia jakoś dziwnie zabrania sprzedaży prawdziwych witamin ..dla naszego dobra??? i milczy o takim trującym rynku ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska